drogi święty mikołaju
Recenzje książek

Drogi Święty Mikołaju – Natasza Socha, Magda Mazur

Drogi Święty Mikołaju – Natasza Socha, Magda Mazur, Wydawnictwo Edipresse
drogi święty mikołaju

Drogi Święty Mikołaju to powieść debiutującej Magdy Mazur, ze znaną już czytelnikom Nataszą Sochą. Po książkę sięgnęłam ze względu na Nataszę Sochę, której kilka pozycji mam już przeczytanych. Początkowo podchodziłam do całej tej pozycji sceptycznie, bowiem nie każdy duet jest udany, a tym bardziej, gdy ktoś dopiero debiutuje. Ale moje obawy okazały się być niepotrzebne, bowiem historia wciągnęła mnie już od pierwszej strony i wieczorem czytałam już ostatnią.

Plejada bohaterów

Karolina jest sędzią orzekającą w sprawach rozwodowych. Początkowo wiodła wspaniałe życie u boku ukochanego Karola, duszy artysty-bałaganiarza. Jednak coraz częściej zaczyna dostrzegać, co w jej związku gorzej funkcjonuje i co bardzo szybko może doprowadzić do rozpadu, tym bardziej, że pojawia się podejrzenie zdrady.

Matylda jest samotnie wychowującą matką Mikołaja, na głowie której wisi kredyt za mieszkanie, bieżące rachunki, opłaty za prywatną szkołę syna, ale także zakup bardziej lub mniej potrzebnych rzeczy. Do tego dochodzi dyżur w przedświątecznym telefonicznym pogotowiu, gdzie rozmówcy tylko narzekają na nadchodzące święta. Życie zaczyna zmieniać bieg przez tajemnicze zadanie do wykonania.

Renata z kolei jest dyrektorką w agencji reklamowej, w trakcie poszukiwania kolejnego męża. Tym razem wybór padł na szefa, z którym ma potajemny romans. Niestety ich oczekiwania nie pokrywają się, więc kobieta musi uciec do małego, na pozór niewinnego kłamstwa. Jednak wszystko zaczyna się nieco komplikować.

Drogi Święty Mikołaju Nataszy Sochy i Magdy Mazur to powieść, która choć ma jednoznaczny tytuł, to święta nie grają w niej głównej roli. Owszem, są tłem dla całej historii, ale nie mają większego znaczenia. Dzięki temu po książkę można sięgnąć o każdej porze roku, bez uczucia straty, czy niewłaściwego wyboru czasu na czytanie. Dodają one klimatu, nastrajają, podkreślają niektóre zdarzenia, ale nie wpływają znacząco na treść.

Święta, święta… ale nie to jest najważniejsze

To, co podobało mi się w tej lekturze najbardziej to fakt, że autorki tworząc powieść świąteczną nie skupiły się właśnie na samej idei świąt. Poruszyły takie tematy, z którymi czytelnik spotyka się na co dzień, które często przyćmiewają radość z oczekiwania na święta. Pokazały przyziemne życie każdego z nas, dzięki czemu nie ma tu odrealnienia. Bohaterowie są przeróżni, dobrze wykreowani, tacy prawdziwi. Z gamą emocji pozytywnych i negatywnych, z wadami i zaletami. Tacy, którzy rzucą soczyste przekleństwo pod nosem, gdy coś zacznie się sypać w najmniej oczekiwanym momencie.

Zaskakujący duet

Bałam się tego duetu, ale tak jak wyżej wspomniałam – niesłusznie. Natasza Socha ma lekkie pióro, więc obawiałam się, że osoba, która dopiero powieściowo debiutuje może nieco zaburzyć tę harmonię. Czytając nie dostrzegłam żadnych niezgodności, nierówności jeśli chodzi o styl, czy budowanie akcji, klimatu. Opisy były bogate, bez zbędnego „lania wody”. Trudno jest nawet określić, w jaki sposób autorki podzieliły się pracą nad książką – która z nich była odpowiedzialna za jakie postacie, rozdziały. Duet ten wyszedł jak najbardziej na plus. Z przyjemnością sięgnęłabym po drugą pozycję w wykonaniu Nataszy Sochy i Magdy Mazur.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *