Macocha
Recenzje książek

Macocha – Natasza Socha

MacochaNataszy Sochy to moje trzecie spotkanie z twórczością tej autorki. Po przeczytaniu jej dwóch książek (Pokój kołysanek i (Nie)miłość) stwierdziłam, że to autorka idealna dla mnie. Styl i sposób budowania akcji, nastrój panujący w całej powieści, prawdziwi bohaterowie, brak rozwlekania wszystkiego w czasie, a także lekkie pióro… To wszystko to coś, co jak najbardziej trafia w mój gust. Autorka swoimi pomysłami i warsztatem literackim przekonała mnie do siebie i sprawiła, że naprawdę dobrze się bawiłam podczas czytania. Dlatego gdy tylko zobaczyłam, że Wydawnictwo Filia wznowiło jedną ze starszych książek Nataszy Sochy wiedziałam, że będę musiała po nią sięgnąć. I tak, zupełnie w ciemno, bo nie czytałam opisu, „Macocha” trafiła w moje ręce.

Miłość do obcego dziecka

To, jak ciężko pokochać lub nawet w pełni zaakceptować obce dziecko wiedzą tylko osoby, które z taką sytuacją musiały się zmierzyć. Zwłaszcza, gdy ono nie jest już niemowlakiem, a dorastającą dziewczyną. Romę, główną bohaterkę powieści, spotyka właśnie coś takiego. Żyje sobie spokojnie u boku fantastycznego męża Bruna, dobrze się dogadują i miło spędzają razem czas. Pewnego dnia sielankę przerywa przyjazd córki Bruna z poprzedniego małżeństwa. Czternastoletnia Kasia, po kłótni z mamą, pakuje torbę i przyjeżdża na drugi koniec Polski, aby wprowadzić się do taty. Roma musi zmierzyć się z nową rzeczywistością. Już od pierwszych chwil układa plany idealne, jak szybko i skutecznie pozbyć się pasierbicy z ich domu. Macocha nie była jej upragnioną życiową rolą.

Antypatyczna bohaterka

Już na wstępie zaskoczyły mnie dwie rzeczy. Pierwsza to styl powieści, w której autorka postawiła na przedstawienie wydarzeń z perspektywy Romy i to za pomocą zapisków w pamiętniku. Druga to zachowanie, myśli i plany tej bohaterki. Szczerze mówiąc, bardzo mnie to przeraziło. Choć w głównej mierze zabieg ten miał być zabawny, to w rzeczywistości taki nie był. Jednak nie zraziłam się i czytałam dalej w nadziei, że plan „likwidacji” Kasi to tylko mało śmieszny żart…

Roma to trzydziestoletnia kobieta, która poślubiła Bruna, weterynarza z pasji i zawodu. Była w tym związku bardzo szczęśliwa – tylko ona i on, a także cały dom dla siebie. Codziennie wychodziła do kafejki internetowej, którą prowadzi razem z przyjaciółką. W międzyczasie kupowała drogie i magiczne kremy na wszelkie niedogodności starzejącego się już ciała. I ten spokój zburzyła nastolatka, córka Bruna.

Choć dziewczyna nie dała odczuć Romie, że nie darzy jej sympatią, ani że życzy jej źle, to mimo to kobieta zaczęła pałać do niej nienawiścią. W swoim pamiętniku, dzień po dniu, zapisywała jaką to nastolatka ma brzydką twarz, pełną wyprysków, i że wciąż są z nią problemy. A to za sprawą odwagi w mówieniu tego, co myśli, często pakując się w szkolne kłopoty, o których wysłuchiwać musi nie kto inny, jak nasza tytułowa macocha. Między obelgami pojawiały się co rusz nowe plany jak szybko i skutecznie pozbyć się pasierbicy z ich domu.

Powieść w formie pamiętnika

Cała książka napisana jest w formie pamiętnika, językiem potocznym. Zabieg ten nie do końca mi odpowiadał w przypadku głównej bohaterki, która okazała się być osobą bardzo próżną, naiwną, w pewnym sensie głupiutką. Jej zapiski przypominały myśli dziewczyn z podstawówki, a nie dojrzałej kobiety. Zachowanie nie tylko wobec pasierbicy, ale i członków własnej rodziny często było nie na miejscu. Kilka razy podczas czytania „Machochy” musiałam sprawdzać, czy aby na pewno główną bohaterką jest kobieta po trzydziestce, a nie dziecko. Zazdrość i strach o własną pozycje potrafi zasłonić oczy.

W zamyśle powieść lekka, zabawna, a w rzeczywistości mecząca i nic niewnosząca do życia czytelnika. Wiele razy biłam się z myślami czy ją odłożyć na bok i już do niej nie wracać. Pomysł na fabułę był świetny, bo relacja pasierbicy z macochą nigdy nie należy do najłatwiejszych. Zazwyczaj wzbudza dużo sprzecznych ze sobą emocji. A tu tego za bardzo nie było. Mogłaby z tego pomysłu powstać naprawdę interesująca i wciągająca od pierwszych stron książka. W rezultacie przez zbyt infantylną Romę nie mogłam się odnaleźć w fabule.

Ciekawa osobowość drugoplanowej postaci

Plus tej powieści jest taki, że przez formę czyta się ją szybko. Maksymalnie dwa dni i książka przeczytana. Kolejną dobrą stroną historii stworzonej przez Nataszę Sochę jest właśnie postać Kasi. Swoimi poglądami i odwagą w ich wygłaszaniu, troską o bliskich, stawaniem w obronie znajomych, zdobywa sympatię czytelnika. Z przyjemnością czytałam fragmenty o jej życiu, które akurat nie były okraszone dodatkowymi pogardliwymi opisami Romy. Miałam wrażenie, że jest dużo dojrzalsza od swojej macochy. Z większym zainteresowaniem czytałam właśnie te wzmianki.

Sięgając po „Macochę” nie oczekiwałam powieści na miarę Nagrody Nobla, a jedynie dobrze napisanej historii. Oczekiwałam takiej, którą przyjemnie będzie się czytało i miło spędzę z nią czas. Niestety poczułam rozczarowanie, bo liczyłam, że kto jak kto, ale Natasza Socha świetnie sobie poradzi z tym tematem. Pocieszeniem jest fakt, że pierwsze wydanie tej historii miało miejsce w 2004 roku! Także przez te wszystkie lata autorka zdążyła poprawić swój warsztat pisarski i raczej zrezygnowała z tak… infantylnych powieści. 😉 

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *