Recenzje książek

„(Nie)miłość” – Natasza Socha

(Nie)miłość Natasza Socha

(Nie)miłość Nataszy Sochy to moje drugie spotkanie z twórczością Nataszy Sochy. Po przeczytaniu książki „Pokój kołysanek„, która swoją drogą była najlepszą pozycją przeczytaną przeze mnie w 2018 roku, zechciałam poznać wszystkie książki Nataszy Sochy. Styl, pomysłowość, sposób budowania akcji, prawdziwi bohaterowie i wzruszająca fabuła bardzo przypadły mi do gustu. Sięgając po „(Nie)miłość„, wydanej w Wydawnictwie Edipresse, bałam się, że za wysoko postawiłam poprzeczkę i przez to mogę się nieco zawieść. Tym bardziej, że fabuła o miłości i niemiłości to dość… oklepany już w literaturze motyw. Niepotrzebnie się tym martwiłam.

W związku Cecylii i Wiktora od dawna już się psuło. Początkowo próbowali jakoś to małżeństwo ratować, ale z czasem każde z nich się poddało. Zaczęło się od robienia rano tylko jednej kawy, bez wyrzutów sumienia, że o tej drugiej osobie się nie pomyślało, a skończyło na coraz krótszych zdaniach, głównie dotyczących ich córki. Cecylia zapragnęła wolności. Natomiast Wiktor nowego związku, z nieco młodszą od siebie studentką. Pewnego dnia kobieta podejmuje decyzję, że poprosi męża o rozwód. Wystarczyło tylko zasiąść do wspólnej rozmowy. W dniu, w którym miała poinformować Wiktora o rozwodzie ulega wypadkowi samochodowemu. Obrażenia były na tyle poważne, że wylądowała na wózku i czekała ją długa rehabilitacja. Rozmowa o zakończeniu małżeństwa musiała poczekać, bowiem potrzebowała pomocy męża, dopóki sama nie stanie na nogi.

Instytucja małżeństwa – czy na całe życie?

Natasza Socha w książce skupiła się na instytucji małżeństwa. Pokazała, jak brak szczerej rozmowy potrafi zniszczyć nawet najlepszy związek. Niespełnione oczekiwania, próba wprowadzenia w partnerze zmian nie do końca mu odpowiadających, pretensje o drobiazgi, a to wszystko uzupełnione brakiem rozmowy o tym, co nie odpowiada i o tym, czego się nawzajem pragnie. W ten sposób człowiek gaśnie, najpierw zamyka się w sobie, a potem w czterech ścianach. Na przykładzie Cecylii i Wiktora widać, jak wielka potrzeba ucieczki w nich siedziała. Choć uczucie między nimi dawno wygasło to próbowali jakoś w tym wszystkim wytrwać. Przyzwyczajenie, dorastająca córka, dom i inne zobowiązania były silniejsze.

Wypadek sprawił, że dwójka wypalonych w tym małżeństwie ludzi została po części zmuszona do bliższego funkcjonowania, ponieważ wypadek uniemożliwił kobiecie samodzielne poruszanie się. Już nie wystarczało mijanie się w przedpokoju każdego dnia i szybkie „wychodzę!” przed pracą. W związku z tym, Wiktor musiał na nowo nauczyć się opiekować swoją żoną. Przede wszystkim pomagać jej przy wszystkich codziennych czynnościach – od zrobienia śniadania po mycie czy sadzanie na sedesie. Musiał nauczyć się dostrzegać kobietę, której przed ołtarzem ślubował miłość aż po grób. A Cecylia na nowo musiała zaakceptować siebie, przyjąć pomoc męża, tak bardzo potrzebną i nauczyć się spędzać z nim czas. Dlatego marzenia o samodzielności i wolności musiała odstawić na bok. Pokiereszowany kręgosłup stał się ostatnią szansą na ratunek małżeństwa.

Powieść pełna uczuć i emocji bohaterów

Natasza Socha skupiła się nie tyle na samym wypadku czy funkcjonowaniu docierającego do końca małżeństwa, co na emocjach i uczuciach, jakie odczuwali bohaterowie. Autorka postanowiła każdy rozdział poświęcić oddzielnie postaciom. Czytelnik raz zapoznaje się z historią z perspektywy Wiktora, a w następnym rozdziale ze strony Cecylii. To sprawiło, że mogliśmy poznać dokładniej nie tyle wspólne życie tej pary, co ich codzienność, gdy partnera nie ma obok. Ich pasje, uczucia, pragnienia, a także to, jak spędzali wolny czas, a także w jaki sposób próbowali uciec od kończącego się małżeństwa.

Prosty język, prawdziwi bohaterowie, doskonała obserwacja rozpadającego się małżeństwa, dużo uczuć, emocji, nierzadko skrajnych. Autorka nie ubarwiała rzeczywistości, nie oceniała postępowania Cecylii i Wiktora, nie wychwalała trwania w małżeństwie za wszelką cenę. Czytając „(Nie)miłość” trudno tak naprawdę odgadnąć, jakie stanowisko w tej sprawie przyjmuje. Dzięki temu czytelnik nie przyjmuje jej oceny, a tworzy swoją. Na podstawie napisania historii z dwóch stron, bez koloryzowania, łatwiej o samodzielne refleksje i postawienie się w sytuacji opisywanych postaci.

Tak jak na początku wspomniałam, sięgając po „(Nie)miłośćNataszy Sochy bałam się zbyt wysoko postawionej poprzeczki po „Pokoju kołysanek„. Na szczęście moje obawy były bezpodstawne. Książkę czytało się bardzo przyjemnie, bowiem wciągnęła mnie już od pierwszych stron. Spędziłam z nią miły dzień, gdyż czytałam w każdej wolnej chwili, nawet gdy mogłam pozwolić sobie w danym momencie tylko na jedną stronę. Szybko polubiłam bohaterów, choć nie byli wobec siebie od dawna fair. Prosty język i duża czcionka tylko przyspieszały czytanie. Podsumowując, choć fabuła w powyższej powieści nie przebiła tej poprzedniej, to mimo to wspaniale się bawiłam. Nabrałam jeszcze więcej ochoty na kolejne pozycje Nataszy Sochy. Autorka trafiła na listę moich ulubionych polskich autorek.

14 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *