niemłodość
Recenzje książek

(Nie)młodość – Natasza Socha

niemłodość

(Nie)młodość Nataszy Sochy to moje kolejne już spotkanie z twórczością autorki. Z każdą kolejną książką mam nadzieję, że poziom warsztatu i żonglowania emocjami będzie wyższy, niż poprzednio. Odkąd przeczytałam Pokój kołysanek to trudno mi obniżyć poprzeczkę, więc lekkich rozczarowań na koncie trochę mam. Mimo wszystko pozycje autorki są dość przyjemne w odbiorze i czyta się je ekspresowo. A do tego Wydawnictwo Edipresse zadbało o przyjemne dla oka okładki i czcionkę, która sprawia, że dosłownie mknie się wzrokiem po stronach.

Młodość kontra starość

Klarysa to starsza kobieta, która sporo w życiu przeszła. Od niedawna mieszka w domu opieki i próbuje na nowo odnaleźć się w rzeczywistości. Stacza walkę z atakującą ją chorobą, a także starością. Choć przecież w duszy wciąż jest tą pełni sił kobietą, która nie musiała rezygnować z wielu rzeczy, bo ciało odmawia posłuszeństwa.

Marta to trzydziestoletnia kobieta, która pewnego dnia traci nie tylko pracę, ale jak się okazuje – przyjaciółkę. Popełnione błędy sprawiają, że nie ma przed sobą zbyt wielu opcji. Aby uniknąć kolejnych problemów, w akcie desperacji, zatrudnia się w domu opieki.

Benedykt to młody instruktor tańca, dla którego liczy się przede wszystkim pasja i radość w tańcu, a niekoniecznie zawsze poprawność techniczna kroków. Prowadząc zajęcia w domu opieki pozwala starszym osobom zapomnieć o starości, chorobach, jednocześnie pomaga wyzwolić swoje ciała, umysły i po prostu poczuć się dobrze.

Nieszczere dialogi

Natasza Socha postanowiła zestawić ze sobą dwa pokolenia. Przyznam, że wyszło to całkiem… przyjemnie. Początkowo trudno było mi się wczuć w całą historię. Postacie były nieco sztuczne, dialogi jakby wymuszone, nieszczere, momentami zbyt refleksyjne, co zabija spontaniczność takich kontaktów. Bohaterowie byli dla mnie zbyt mało wiarygodni, a na dodatek z żadnym z nich nie poczułam bliższej więzi. To trochę dekoncentrowało mnie podczas czytania.

Wzruszające zakończenie

Gdzieś dopiero w połowie historii byłam w stanie przyzwyczaić się do bohaterów i wczuć w ich położenie. Nie żałuję, że nie odłożyłam książki na starcie, lecz dałam jej szansę. Zestawienie dwóch światów – młodości i starości, wyszło bardzo ciekawie. Idea tańca w powieści super, dodała nieco świeżości, lekkości. To właśnie te wątki czytało mi się z największą przyjemnością i to dla nich postanowiłam dać (Nie)młodości szansę. Nim się obejrzałam, z niecierpliwością przewracałam strony, aby poznać zakończenie. Na szczęście tu Natasza Socha nie zapomniała o emocjach. Stopniowane napięcie, zwroty akcji, wzruszenie… Tak, zdecydowanie zakończenie tej powieści uratowało całość. I choć wiem, że nigdy do tej pozycji już nie wrócę, bo więcej mnie tu drażniło niż zachwycało, to miło spędziłam z nią czas. (Nie)młodość to lektura lekka, którą czyta się szybko. Pomaga zapomnieć o swoich problemach. Niewymagająca większego skupienia, przemyśleń. Idealna na jesienne wieczory.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *