niepiękność
Recenzje książek

(Nie)piękność – Natasza Socha

(Nie)piękność – Ile jest warta Twoja uroda?

(Nie)piękność” to kolejna książka z serii „(Nie)Wydawnictwa Edipresse, z gatunku literatury obyczajowej. To moje czwarte spotkanie z twórczością autorki. Przyznam, że zaczynam mieć problem z książkami Nataszy Sochy, ponieważ jak „Pokój kołysanek” wciągnęła mnie w swój świat i nie pozwoliła odejść ani na chwilę, tak reszta niespecjalnie. Jeszcze „(Nie)miłość” jako tako dałam radę przeczytać bez większego narzekania. Odnoszę wrażenie, że każda kolejna powieść jest pisana na kolanie, aby szybko, aby utrzymać się na tej fali. Tempo wydawania tych historii jakoby trochę to potwierdza. Nie oznacza to jednak, że te pozycje są bardzo złe. Czyta się je dość szybko, lekko, nie trzeba specjalnie dużo przy nich myśleć…

Nasturcja ma dwadzieścia osiem lat i jedyne, co uważa w sobie za piękne, to imię. Sama o sobie mówi, że jest kwintesencją brzydoty. Pracuje jako ghostwriter i jeśli nie wymagają tego firmowe spotkania – zaszywa się w swoich czterech ścianach. Aby podnieść sobie trochę samoocenę flirtuje przez Internet, za każdym razem podając się za inną piękność. Paulina ma czterdzieści pięć lat i próbuje za wszelką cenę doścignąć ideał. Każdego dnia wykonuje szereg czynności, które mają sprawić, że nikt nie będzie mógł przyczepić się do jej wyglądu – dopasowane eleganckie i kobiece ubrania, od świtu do nocy pełny makijaż… Tylko ona sama wie, ile to ją kosztuje.

We współczesnym świecie po prostu trzeba być ładnym. Tego niestety wymagają od nas wszyscy. Uroda staje się głównym atutem, podobnie jak ciało i młodość.

Pomysł na fabułę super, duży potencjał, można by było z tej historii wyciągnąć naprawdę dużo. Jednak czegoś mi w niej brakowało. Wydaje mi się, że autorka potraktowała tę historię trochę po macoszemu, a wprowadzając „mądre rozmowy na temat piękna i brzydoty” miała zamiar dopowiedzieć wszystko to, co nie zostało powiedziane. Wprawdzie „(Nie)piękność” Nataszy Sochy czyta się dość szybko, bez zbędnych zakłóceń, choć na początku lektura sprawiała mi nieco problemów. Nie mogłam się wciągnąć, drażniły mnie te wstawki rozmów na temat piękna, które stylem bardzo różniły się od wypowiedzi bohaterów. Takie wkładanie do ust dzieci słów dorosłych. Za bardzo mi to zgrzytało.

Brzydota zazwyczaj kojarzy nam się źle. Tymczasem, jeśli przyjrzeć jej się z bliska, może być całkiem ciekawa. Ekspresyjna, pełna grozy, niedomówień, dziwności. A to wielu ludzi fascynuje.

To, co bardzo podobało mi się w powieści to pokazanie, że ludzie na pozór brzydcy mają w życiu znacznie trudniej niż ci, którzy uważani są za pięknych. Natasza Socha pokazała, że wystarczą drogie i dobrze dopasowane ubrania, piękny makijaż, aby od razu człowiek dostawał od otoczenia dodatkowe punkty i nie musiał udowadniać swojej wartości. Inaczej ma się sprawa z osobami, które się nie malują i zakładają po prostu wygodne, niekoniecznie pasujące do figury ubrania. Tacy ludzie już na starcie mają pod górkę – muszą się znacznie bardziej postarać, wykonać dużo więcej pracy, aby zyskać to, co grupa pierwsza. A i nie zawsze są należycie doceniani.

W powieści brakowało mi przede wszystkim emocji, uczuć, które tak dobrze znam z „Pokoju kołysanek„. Tematyka zgoła inna, ale i tutaj można by było pograć na uczuciach czytelnika, wciągnąć go w literacki świat. „(Nie)piękność” to książka, którą tak jak wcześniej wspomniałam czyta się szybko, ale równie szybko się o niej zapomina. Nie zapada w pamięć, nie wywołuje refleksji, nie zmienia postrzegania. Pozycja na jeden, góra dwa wieczory, dla zabicia czasu. Przyjemna, ale nic poza tym.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *