Recenzje książek

Niespodziewanie jasna noc – Renata Frydrych

Niespodziewanie jasna noc
 
Najnowsza powieść Renaty Frydrych pod tytułem Niespodziewanie jasna noc”, wydanej przez Wydawnictwo Literackie, to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Najgorsze, co może zrobić dla siebie czytelnik, to postawić wysoko poprzeczkę odnośnie danej książki. Zazwyczaj staram się przeczytać opis i zdecydować, czy mam ochotę teraz na taką historię. Rzadko kiedy czytam opinie na jej temat przed rozpoczęciem lektury. Staram się ufać swojej intuicji. W przypadku tej powieści, zawierzyłam obietnicom w opisie i opiniom innych osób. I to był błąd, bo przez to oczekiwałam czegoś nieco innego, niż otrzymałam.
 
Kuba Sokołowski ma dwadzieścia lat, a przed sobą wybór tego, czym chciałby się zająć w przyszłości. Niedawno rozpoczął studia prawnicze, do których tak bardzo namawiali go rodzice, mając w głowie ułożony dla niego idealny plan na życie. Jednakże pewnego dnia chłopak zdaje sobie sprawę, że prawo nie jest jego marzeniem. Zaglądając wgłąb siebie postanawia zaryzykować i zająć się aktorstwem. Przyjazd znanego reżysera do Polski jest impulsem, dzięki któremu Kuba decyduje się na wzięcie udziału w castingu do sztuki Szekspira.
 
Alice Green jest młodą artystką mieszkającą w Londynie, która po przeszczepie nerki postanawia rozpocząć nowe, samodzielne życie. Dostaje się na warsztaty dla młodych artystów „Miasta żyją w nas, my żyjemy w miastach” i stoi przed wyborem miasta – Praga, Berlin czy Warszawa. Podczas jednej rozmowy na Skype, z nowo poznanym chłopakiem z Internetu, decyduje się na polską stolicę. Nie podejrzewa, że ten wybór na zawsze odmieni ich życie.
 
 

Niespełnione oczekiwania

 

Spodziewałam się, że otrzymam historię miłosną, z szekspirowskimi wstawkami z „Romea i Julii„, opisami Londynu i Warszawy, napisaną w sposób zabawny, wyjątkowy, wciągający. A przynajmniej tak obiecuje wydawnictwo, więc nic dziwnego, że takie miałam oczekiwania. Na pewno „Niespodziewanie jasna noc” nie okazała się dla mnie zabawna. Na palcach jednej ręki mogę policzyć to, ile razy uśmiechnęłam się pod nosem. Powieść również nie wciągnęła mnie. Od początku miałam problem z wczuciem się w fabułę, jaką stworzyła Renata Frydrych. Coś nie pasowało mi w języku, stylu, brakowało mi lekkości pióra. Odniosłam wrażenie, że autorka próbowała na siłę napisać to oryginalnie, stąd jakieś zawirowania. Trudno mi dokładnie określić, co było największą przeszkodą w czytaniu.
 
 

Wielkie niezrozumienie

 

Dawno żadna książka nie zmęczyła mnie tak bardzo jak „Niespodziewanie jasna noc„. Czytałam ją z trudem, z niecierpliwością oczekując ostatnich zdań powieści i licząc, że gdzieś mnie autorka zaskoczy. Podczas czytania miałam w głowie znak zapytania, nie wiedziałam co się tak naprawdę dzieje. Wiem, że pozycja ta miała nie być tak oczywista, jasna, przewidywalna jak sugeruje tematyka. Miała skłonić do przemyśleń, pokazać złożoność natury ludzkiej, skupić uwagę na myślach i marzeniach bohaterów, tak różnych od oczekiwań otoczenia. Po części to dostaliśmy, ale czegoś mi tu zabrakło.
 
Przed napisaniem tego tekstu przeczytałam kilka opinii innych osób, o podobnym guście do mnie. Szukałam w nich czegoś, co pomoże mi ułożyć swoje myśli, wyjaśni kilka kwestii. Jednakże ja nie czułam tego, co czuli inni recenzenci. Nie odczułam klimatu Warszawy, ani Londynu. Miałam okazję mieszkać w Warszawie przez pół roku i często bywałam w miejscach, o których pisała w swojej książce autorka, ale w jej słowach nie odnalazłam tego klimatu, który mam wciąż w pamięci, za którym tęsknię. A szkoda…
 
 

Dobrze wykreowani bohaterowie

 

Jednakże na plus zasługuje kreacja bohaterów. Każdy jest inny, oryginalny, trudny do zaszufladkowania. Mamy jakby dwa obozy – osoby dorosłe, które niejedno w życiu przeszły i są już po wyborze życiowej drogi, a także osoby młode, dopiero wchodzące w etap dorosłości, które muszą zdecydować o swojej przyszłości. Do tego trudno znaleźć w lekturze dwie podobne do siebie postacie. Wyróżniają się temperamentem, podejściem do życia, sposobem wyrażania własnych myśli, z innymi marzeniami, celami i oczekiwaniami. To właśnie dzięki bohaterom nie rzuciłam książki w kąt i byłam w stanie doczytać powieść do końca.
 
Niespodziewanie jasna nocRenaty Frydrych nie jest to najgorszą pozycją, jaką dotychczas czytałam, ale wymęczyła mnie i to nie tak, jakbym tego chciała. Po odłożeniu nie mam jakichś wielkich przemyśleń, ani nie czuję, bym naprawdę miło spędziła z nią czas. Pierwsze spotkanie z twórczością autorki uważam za niezbyt udane, jednakże gdy nadarzy się okazja, to dam jej drugą szansę. Zwłaszcza, że jest to literatura polska, a tę cenię sobie szczególnie.

8 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *